OCZAMI CLARY
Nauka. Mam się uczyć i odróżniać dobro od zła. Nas uczą tego samego. To jest nudne, wszystko już wiem. Jak to tato zawsze powtarzał ,,Demony są złe, a Anioły dobre. O reszcie sama musisz zdecydować’’. Takie jest też moje zdanie.
- Jest wiele rzeczy w twoim życiu, które są kłamstwem, ale sama musisz do tego dojść i wybierać swoje drogi przyszłości. Ciężko to robić kiedy najbliżsi ciągle nas okłamują. Chciałybyśmy Ci wszystko powiedzieć, ale obowiązuje nas przysięga –powiedział jeden z moich sobowtórów.
-Jaka przysięga i czemu uważacie, że rodzina mnie okłamuje?-tak i jeszcze czego?
-Jak już mówiłam, obowiązuje nas przysięga, a ty dojdziesz do prawdy. Dojdziesz do niej razem z nim.
-Niby z kim?-zapytałam
-Z osobą, która jest twoim przeznaczeniem. Jesteście stworzeni do tego aby oczyścić świat z ciemności, która jest coraz bliżej i czeka aż wy zgaśniecie. Nie możecie do tego dopuścić.
-W dalszym ciągu nie wiem kto taki jest mi przeznaczony. Z resztą ja nie chce być tym światłem. Chce być siłą i wygraną. Nie światełkiem w tunelu- moje zdanie się tutaj nie liczy?
-A nie uważasz, że światło, jasność, siła, wygrana i świadomość dobra jest tym samym?-patrzy mi głęboko w oczy i już widzi, że powoli się z nią zgadzam.
Jestem uparta ale czuje, że ona ma racje. Nie chce się z nią zgadzać ale nie mam wyboru. Jestem tu uwieziona już od paru dni. Mam dość powtarzania jednego i tego samego. Ale kim jest osoba mi przeznaczona i z kim mam stawić czoło ciemności? Jak mam żyć ze świadomością, że ją znam i jest koło mnie. Kim on jest? Chce odpowiedzi, a nie coraz więcej pytań. A moja rodzina mnie okłamuje. Nie rozumiem. Mam dojść do tego sama? To będzie cholernie trudne i do dupy są takie zadania.
-Jest do dupy!- mówię na głoś i widzę, że wszystkie Ja mi przytakują- Też tak uważacie?-pytam, a one znowu mi przytakują.
-Skoro już nas i siebie w jakiś sposób rozumiesz, możesz wracać.
-A Jace? Czy on tez już się ,,siebie nauczył’’?
-To twardy orzech do zgryzienia, ale tak. Im też się udało. Choć nie do końca potrafimy wam obojgu uwierzyć.-zaśmiała się.
-On za chwilę do ciebie dołączy i wtedy wrócicie do teraźniejszości.
Nie minęło parę policzonych przeze mnie wdechów i wydechów, a Jace już szedł w moją stronę. Jest chyba nieszczęśliwy. Czy on też został okłamany przez swoją rodzinę? Może coś, jeszcze gorszego?
Nie zawracaj sobie nim głowy. On swoje, a ty swoje i będzie dobrze. Macie się czy mać od siebie na dystans…
Wiem, że strasznie krótki i że dawno mnie nie było i rozdziału :D ale znowu jestem i te parę linijek. Moje pytani jak wam poszły egzaminy 3 klas gimnazjum:)? moja to totalna klapa, ale to oczywiste. :( świat jednak dalej będzie krążył wokół słońca, niezależnie od ilości punktów, które uzyskam. I dobrze :D Haha jak wasze samopoczucie? Czekam na komy i opinie:)
wtorek, 28 kwietnia 2015
niedziela, 12 kwietnia 2015
OCZAMI CLARY
Miałam go już dość. Znaliśmy się zaledwie od parunastu godzin i już chcę go zabić. Co on też sobie pomyślał. Idiota. Nie mogłam już wytrzymać i sztyletem, który miałam cały czas w dłoni docisnęłam do miejsca złączenia. Kiedy miałam tę siłę przeciąć, Jace chyba zemdlał. Hah, to było oczywiste, że mi nie wierzył kiedy mówiłam, że to zrobię. W takim razie podwójny idiota. Po chwili i mi się okazała ciemność. Nie byłam pewna co się stało, ale zauważyłam postać, która poruszała się niezwykle lekko i zwiewnie. Była coraz bliżej…stanęła przede mną. Za chyba jej pleców wyłoniła się kolejna i kolejna postać. Zrobiły krąg wokół mnie. O co, w tym chodzi?
-Przepraszam, że zawracam głowę, ale co robicie i czemu tutaj jestem?-zapytałam.
Jedna z postaci podniosła na mnie swój wzrok. Szok! Co to ma znaczyć?
-Jesteśmy nieodłączną częścią twojego: świata, umysłu, zachowania, głosu, ciała, upodobań, zdolności, dobrych i złych cech. Każda z nas jest tobą i tak też wyglądamy. Nie zachowujemy się jak ty jesteśmy tylko twoim odzwierciedleniem. Musimy uświadomić, że Twoje życie jest kłamstwem i nauczyć prawdziwego życia i cech jakie powinnaś w sobie odnaleźć - lekko się do mnie uśmiechnęła. No raczej przerażająco. Czy tak wyglądam kiedy się uśmiecham? Błagam nie!
-Nie no, proszę was, będę miała wykład na temat dobrego wychowania?-zapytałam prosto z mostu i właśnie sobie coś uświadomiłam- A gdzie jest Jace?
-Jace, ma teraz własną lekcję dobrego wychowania i uświadomienia różnych istotnych rzeczy, tak jak ty.
- Czy to oznacza, że nie jestem już z nim złączona?- jeżeli tak to zaraz stąd spadam
-Jesteś w dalszym ciągu. Ale teraz w inny sposób. Musimy wam obojgu wytłumaczyć różne rzeczy itp. o czym już wspomniałam. Zajmie nam to trochę ale mamy mnóstwo czasu- wydawała się taka dziwna i nie realna. Była no cóż, jak dla mnie przerażająca, brzydka i apodyktyczna. Ja na pewno taka nie jestem.
-Jak to mnóstwo czasu? Przecież inni się będą o nas martwić.
-Czas dla nich stanął w miejscu. Są tego zupełnie nie świadomi. Tylko wasza dwójka funkcjonuje teraz normalnie. Nie musisz się o nich martwić, ani oni o ciebie i chłopaka.
-Więc od czego zaczniemy?-nie mam czasu na takiego rodzaju dialogi
-Słyszymy i czujemy wszystko tak samo jak ty.
Słysząc to zaczerwieniłam się. No pewnie i jeszcze co?
OCZAMI JACE’A
-No dobra. Rozumiem, ale mi to w zupełności odpowiada jaki jestem i jak wyglądam. Prawda, że jestem niesamowity? Jakieś podziękowania może, za to że dzięki mnie tak wyglądacie. Pewnie wszystkie laski na was lecą? Mogę parę numerów? Ostatnio nie miałem czasu bo byłem przyklejony do stukniętej rudej.- dziwacznie się na mnie spojrzeli. Gdybym nie wiedział, że to ja tak świetnie wyglądam to bym chyba zemdlał. Nom, po prostu łał. Przynajmniej nie musze sobie pozazdrościć - jestem Bogiem seksu, wyglądu i oczywiście jeszcze raz jestem najlepszy w pieprzeniu innych- musiałem to powiedzieć, no po prostu musiałem. Może wtedy dadzą mi spokój?
-Na niektóre rzeczy jesteś jeszcze za młody i za głupi.
-Uraziłeś mnie-powiedziałem już troch wkuriony- ja robię jak mi się podoba a ty rób co chcesz. Nie mam do was nic, ale zaczyna mi się nudzić...
Wiem, że krótkie i takie nie do końca wytłumaczone, ale może w kolejnych rozdziałach uda mi się was do nich przybliżyć:)
Miałam go już dość. Znaliśmy się zaledwie od parunastu godzin i już chcę go zabić. Co on też sobie pomyślał. Idiota. Nie mogłam już wytrzymać i sztyletem, który miałam cały czas w dłoni docisnęłam do miejsca złączenia. Kiedy miałam tę siłę przeciąć, Jace chyba zemdlał. Hah, to było oczywiste, że mi nie wierzył kiedy mówiłam, że to zrobię. W takim razie podwójny idiota. Po chwili i mi się okazała ciemność. Nie byłam pewna co się stało, ale zauważyłam postać, która poruszała się niezwykle lekko i zwiewnie. Była coraz bliżej…stanęła przede mną. Za chyba jej pleców wyłoniła się kolejna i kolejna postać. Zrobiły krąg wokół mnie. O co, w tym chodzi?
-Przepraszam, że zawracam głowę, ale co robicie i czemu tutaj jestem?-zapytałam.
Jedna z postaci podniosła na mnie swój wzrok. Szok! Co to ma znaczyć?
-Jesteśmy nieodłączną częścią twojego: świata, umysłu, zachowania, głosu, ciała, upodobań, zdolności, dobrych i złych cech. Każda z nas jest tobą i tak też wyglądamy. Nie zachowujemy się jak ty jesteśmy tylko twoim odzwierciedleniem. Musimy uświadomić, że Twoje życie jest kłamstwem i nauczyć prawdziwego życia i cech jakie powinnaś w sobie odnaleźć - lekko się do mnie uśmiechnęła. No raczej przerażająco. Czy tak wyglądam kiedy się uśmiecham? Błagam nie!
-Nie no, proszę was, będę miała wykład na temat dobrego wychowania?-zapytałam prosto z mostu i właśnie sobie coś uświadomiłam- A gdzie jest Jace?
-Jace, ma teraz własną lekcję dobrego wychowania i uświadomienia różnych istotnych rzeczy, tak jak ty.
- Czy to oznacza, że nie jestem już z nim złączona?- jeżeli tak to zaraz stąd spadam
-Jesteś w dalszym ciągu. Ale teraz w inny sposób. Musimy wam obojgu wytłumaczyć różne rzeczy itp. o czym już wspomniałam. Zajmie nam to trochę ale mamy mnóstwo czasu- wydawała się taka dziwna i nie realna. Była no cóż, jak dla mnie przerażająca, brzydka i apodyktyczna. Ja na pewno taka nie jestem.
-Jak to mnóstwo czasu? Przecież inni się będą o nas martwić.
-Czas dla nich stanął w miejscu. Są tego zupełnie nie świadomi. Tylko wasza dwójka funkcjonuje teraz normalnie. Nie musisz się o nich martwić, ani oni o ciebie i chłopaka.
-Więc od czego zaczniemy?-nie mam czasu na takiego rodzaju dialogi
-Słyszymy i czujemy wszystko tak samo jak ty.
Słysząc to zaczerwieniłam się. No pewnie i jeszcze co?
OCZAMI JACE’A
-No dobra. Rozumiem, ale mi to w zupełności odpowiada jaki jestem i jak wyglądam. Prawda, że jestem niesamowity? Jakieś podziękowania może, za to że dzięki mnie tak wyglądacie. Pewnie wszystkie laski na was lecą? Mogę parę numerów? Ostatnio nie miałem czasu bo byłem przyklejony do stukniętej rudej.- dziwacznie się na mnie spojrzeli. Gdybym nie wiedział, że to ja tak świetnie wyglądam to bym chyba zemdlał. Nom, po prostu łał. Przynajmniej nie musze sobie pozazdrościć - jestem Bogiem seksu, wyglądu i oczywiście jeszcze raz jestem najlepszy w pieprzeniu innych- musiałem to powiedzieć, no po prostu musiałem. Może wtedy dadzą mi spokój?
-Na niektóre rzeczy jesteś jeszcze za młody i za głupi.
-Uraziłeś mnie-powiedziałem już troch wkuriony- ja robię jak mi się podoba a ty rób co chcesz. Nie mam do was nic, ale zaczyna mi się nudzić...
Wiem, że krótkie i takie nie do końca wytłumaczone, ale może w kolejnych rozdziałach uda mi się was do nich przybliżyć:)
sobota, 11 kwietnia 2015
Przepraszam, że tak długo nie było:9 ale żle się czułam i jeszcze mam sporo nauki... za parę dni dosłownie pisze egzaminy 3 klas gimnazjum i bardzo mi zależy na jak najwyższej liczbie punktów. Muszę się dostać do dobrej szkoły:D Rozdziały będą teraz, no ogólnie, nie wiem kiedy. Jak będą to będą. Proszę o komentowanie:) zobaczmy ile was jest ŁOWCY. ps. miłego czytania. jest krótki a o dalszych rozmyślaniach i przeszłości naszych bohaterów dowiecie się czytając:)
OCZAMI JACE'A
Ta mała daje mi w kość. Szkoda.. będę musiał być bardziej ekstremalny. Nauczymy i przećwiczymy kilkanaście sposobów na złagodzenie dziwnej nieporuszonej mną dziewczynki. Sądzę, że jest młodsza ode mnie. Ile? Jeszcze nie wiem, ale skoro mamy mnóstwo czasu na poznanie się to tego i owego się dowiem. Iz na pewno doda swoje niezliczone uwagi na jej temat. Zawrócę jej w głowie, opowiem kilka słodkich i niesamowitych historyjek, o tym jaki jestem niesamowity itp.… i tak oto mała będzie błagać o coś więcej. Przecież zawsze tak jest i tym razem i następnym, bo to mi się nigdy nie znudzi, ale radziłbym aby dziewczynek rodziło się więcej. I tak dostanę czego chcę i lecimy do następnego kwiatuszka żeby go chwilowo zapylić. Zatracę się na parę chwil i dam rozkosz, a potem odlot i papa.
A najlepsze jest to, że Alec się w niej podkochuje. Ciekawe czy nasza mała Lar zdaje sobie z tego sprawę. Nawet jeśli to Alec będzie musiał poczekać na swoją kolej, po moim zapyleniu. No cóż po tym on będzie musiał ją pocieszyć i oboje będą nieszczęśliwi tak jak ja przez Anabel. Anabel, Anabel…Pięknie brzmi. Złamała mi serce i dusze. Teraz nic z nich już nie zostało, a ja nie mogę się dalej z tym pogodzić mimo, że minęły już prawie 4 lata. Kochałem ją, a ona mnie. Nie mogliśmy być razem. Robiliśmy rzeczy, o których nikt nie wie. Z resztą i tak nikt się nie dowie. Teraz ubóstwiam robić prawie tak samo wszystko jak ona mi. Wiedziała. Nie dała nam szansy, czasu…NIC!!! Tylko pustka i wspomnienia, które niszczą. Powinna się nazywać Anabel Suka, a nie Anabel ….
-Jace, słuchasz nas w ogóle? Czy już całkiem wyleciałeś myślami po za rzeczywistość? Musimy was jakoś rozdzielić, więc kretynie wpadnij na plan i go zrealizujemy- Izzy zabije Cię. Pomyślałem.
-Mi to nie przeszkadza. A tobie Clary?-zapytałem
-Nie w ogóle! Jej to oczywiście pasuje, no bo nie może nawet sama zrobić rzeczy fizjologicznych, idioto!
-Alec to i tak nic nie da. Jace ma okres i hormony działają w zła stronę- Clary, ty mały…
-Nie liczcie na mnie-powiedziałem i już miałem się oderwać od rudowego poranka kiedy coś…
-Albo zrobisz jak ci zagram, albo utnę te rączkę i wtedy będzie święty spokój! Wiec radzę posłuchaj uważnie, a może ją ocalisz-wysyczała, wykrzyczała i może coś więcej…- I nie wkurzaj mnie więcej!- Już mnie nie było. Zapadłem, gdzie?...
OCZAMI JACE'A
Ta mała daje mi w kość. Szkoda.. będę musiał być bardziej ekstremalny. Nauczymy i przećwiczymy kilkanaście sposobów na złagodzenie dziwnej nieporuszonej mną dziewczynki. Sądzę, że jest młodsza ode mnie. Ile? Jeszcze nie wiem, ale skoro mamy mnóstwo czasu na poznanie się to tego i owego się dowiem. Iz na pewno doda swoje niezliczone uwagi na jej temat. Zawrócę jej w głowie, opowiem kilka słodkich i niesamowitych historyjek, o tym jaki jestem niesamowity itp.… i tak oto mała będzie błagać o coś więcej. Przecież zawsze tak jest i tym razem i następnym, bo to mi się nigdy nie znudzi, ale radziłbym aby dziewczynek rodziło się więcej. I tak dostanę czego chcę i lecimy do następnego kwiatuszka żeby go chwilowo zapylić. Zatracę się na parę chwil i dam rozkosz, a potem odlot i papa.
A najlepsze jest to, że Alec się w niej podkochuje. Ciekawe czy nasza mała Lar zdaje sobie z tego sprawę. Nawet jeśli to Alec będzie musiał poczekać na swoją kolej, po moim zapyleniu. No cóż po tym on będzie musiał ją pocieszyć i oboje będą nieszczęśliwi tak jak ja przez Anabel. Anabel, Anabel…Pięknie brzmi. Złamała mi serce i dusze. Teraz nic z nich już nie zostało, a ja nie mogę się dalej z tym pogodzić mimo, że minęły już prawie 4 lata. Kochałem ją, a ona mnie. Nie mogliśmy być razem. Robiliśmy rzeczy, o których nikt nie wie. Z resztą i tak nikt się nie dowie. Teraz ubóstwiam robić prawie tak samo wszystko jak ona mi. Wiedziała. Nie dała nam szansy, czasu…NIC!!! Tylko pustka i wspomnienia, które niszczą. Powinna się nazywać Anabel Suka, a nie Anabel ….
-Jace, słuchasz nas w ogóle? Czy już całkiem wyleciałeś myślami po za rzeczywistość? Musimy was jakoś rozdzielić, więc kretynie wpadnij na plan i go zrealizujemy- Izzy zabije Cię. Pomyślałem.
-Mi to nie przeszkadza. A tobie Clary?-zapytałem
-Nie w ogóle! Jej to oczywiście pasuje, no bo nie może nawet sama zrobić rzeczy fizjologicznych, idioto!
-Alec to i tak nic nie da. Jace ma okres i hormony działają w zła stronę- Clary, ty mały…
-Nie liczcie na mnie-powiedziałem i już miałem się oderwać od rudowego poranka kiedy coś…
-Albo zrobisz jak ci zagram, albo utnę te rączkę i wtedy będzie święty spokój! Wiec radzę posłuchaj uważnie, a może ją ocalisz-wysyczała, wykrzyczała i może coś więcej…- I nie wkurzaj mnie więcej!- Już mnie nie było. Zapadłem, gdzie?...
środa, 1 kwietnia 2015
Tak na marginesie chciałam dodać, że Jace i Alec nie są Parabatai w moim opowiadaniu:/
OCZAMI ALECA
Byłem zły, normalnie wkurzony. Nawet jej nie zna, a już się do niej zaleca. No dobra, on się nie zaleca, on po prostu bierze to co mu się podoba. Nie sądziłem, że nawet do niej się dobierze (no prawie dobierze). Wiem, że Clary taka nie jest, przynajmniej nie była wcześniej… kiedy przyłożyłem mojemu znajomemu, Clary poczuła mój cios. Czemu nie Jace? Jego to wogóle nie ruszyło. Miałem ochotę zrobić to jeszcze raz. Chciałem być z nią sam. Wytłumaczyć uczucia jakie do niej żywię. Kiedy nadeszła szansa to oczywiście nie kto inny, tylko Jace musiał się przyłączyć.
-Hmn, skoro Clary poczuła mój cios…kiedy ci przyłożyłem, a ty nic, to jak Lar dostanie…wtedy to będzie git-powiedziałem rozbawiony. Jace dziwnie na mnie popatrzył.
-Zaraz, kto to jest L-a-r?- długo przeciągał słowo z rozbawieniem
-Lar, to ja-powiedziała Clary- Kiedyś byliśmy z Alecem i Isabell bardzo zżyci, ale to było kiedyś-powiedziała smutno, czyli, że dalej by chciała?
-Jednak znowu jesteśmy razem, bo aż w jednym Instytucie i to parę pokoi z stąd-wtrąciła Izz, zamykając za sobą drzwi.
-Hejna, Sab-wtrąciła rozbawiona Lar
-Hej, Lar-odpowiedziała
-Dalej nic nie rozumiem. Moglibyście jakoś od początku…zacząć?- zapytał Jace
-Skoro sobie życzysz. Jak to większość Nocnych Łowców, zamieszkiwaliśmy w Idrysie. Wiesz co to Idrys?
-Oczywiście, że wiem i przestań się ze mnie nabijać- powiedział wściekły Jace
-Od 8 roku życia do swoich 13 urodzin mieszkałam z Lightwoodami. Potem rodzice mnie zabrali do instytutu w Chinach, gdzie zamieszkiwali i prowadzili tamtejszy instytut. Był z nimi również mój starszy brat, Sebastian. Jako dzieci nie dogadywaliśmy się z Sebą…ale to jest nie ważne, ponieważ teraz jest git majonez-hihi-słodko się zaśmiała- Mieszkając razem z Al (Alec) i Sab (Isabell) mieliśmy nasz własny mały świat i wymyślaliśmy różne dziwaczne przygody itp…
-Czemu nigdy mi o tym nie opowiadaliście?-zapytał urażony Jace
-Bo nigdy nie pytałeś? Czy mam rację?-powiedziała Clary, a my pokiwaliśmy głowami
-Jakoś nie pamiętam, żebym ciebie pytał o zdanie-syknął- Wiecie co? Nie obchodzi mnie wasza nudna historia. Ale chcę żebyście, dla mnie wymyślili jakieś lepsze przezwisko i przyjęli do swojej ,,GRUPY’’. Oczywiście tylko jak będziecie moimi sługami, a ja będę dla was jakimś przystojnym i…bóstwem…
-Niczego głupszego nie mogłeś już wymyślić?- Izz ledwo się trzymała na nogach przez wybuch śmiechu.
-Niby czemu?-zapytał
-Bo my…- pokazała na mnie, siebie i Iz- jesteśmy kimś itd., a ty…hihi, ty to ty. Bóstwo- ubóstwo, tak można cię określać. No co mam powiedzieć. Raz ze jesteś za głupi, dwa za brzydki, trzy jestem z tobą złączona, a po za tym było by wstyd mieć takiego Nefilim, który przeleciał połowę Nocnych Łowczyń i kilku Podziemnych. Nie obraź się ale to… raczej nie wypali…. – i wszyscy nawet Jace wybuchliśmy głośnych śmiechem. I to jest moja Lar. Teraz już wiem, że musze ich trzymać od siebie z daleka, ale jak jeśli są złączeni?...
Jednak do wuja jadę jutro, więc rozdzialik jest też dzisiaj. Taki krótki, ale jest:D Ps. Wiem, że jest krótki i taki nijaki... życzę wam miłych, radosnych i wesołych świąt. Wszystkiego mokrego na lany poniedziałek i no cóż chyba zakoncze bloga bo jakos tak .... haha Prima Aprilis( dzisiaj jest jakby ktoś zapomniał)hahah:p
OCZAMI ALECA
Byłem zły, normalnie wkurzony. Nawet jej nie zna, a już się do niej zaleca. No dobra, on się nie zaleca, on po prostu bierze to co mu się podoba. Nie sądziłem, że nawet do niej się dobierze (no prawie dobierze). Wiem, że Clary taka nie jest, przynajmniej nie była wcześniej… kiedy przyłożyłem mojemu znajomemu, Clary poczuła mój cios. Czemu nie Jace? Jego to wogóle nie ruszyło. Miałem ochotę zrobić to jeszcze raz. Chciałem być z nią sam. Wytłumaczyć uczucia jakie do niej żywię. Kiedy nadeszła szansa to oczywiście nie kto inny, tylko Jace musiał się przyłączyć.
-Hmn, skoro Clary poczuła mój cios…kiedy ci przyłożyłem, a ty nic, to jak Lar dostanie…wtedy to będzie git-powiedziałem rozbawiony. Jace dziwnie na mnie popatrzył.
-Zaraz, kto to jest L-a-r?- długo przeciągał słowo z rozbawieniem
-Lar, to ja-powiedziała Clary- Kiedyś byliśmy z Alecem i Isabell bardzo zżyci, ale to było kiedyś-powiedziała smutno, czyli, że dalej by chciała?
-Jednak znowu jesteśmy razem, bo aż w jednym Instytucie i to parę pokoi z stąd-wtrąciła Izz, zamykając za sobą drzwi.
-Hejna, Sab-wtrąciła rozbawiona Lar
-Hej, Lar-odpowiedziała
-Dalej nic nie rozumiem. Moglibyście jakoś od początku…zacząć?- zapytał Jace
-Skoro sobie życzysz. Jak to większość Nocnych Łowców, zamieszkiwaliśmy w Idrysie. Wiesz co to Idrys?
-Oczywiście, że wiem i przestań się ze mnie nabijać- powiedział wściekły Jace
-Od 8 roku życia do swoich 13 urodzin mieszkałam z Lightwoodami. Potem rodzice mnie zabrali do instytutu w Chinach, gdzie zamieszkiwali i prowadzili tamtejszy instytut. Był z nimi również mój starszy brat, Sebastian. Jako dzieci nie dogadywaliśmy się z Sebą…ale to jest nie ważne, ponieważ teraz jest git majonez-hihi-słodko się zaśmiała- Mieszkając razem z Al (Alec) i Sab (Isabell) mieliśmy nasz własny mały świat i wymyślaliśmy różne dziwaczne przygody itp…
-Czemu nigdy mi o tym nie opowiadaliście?-zapytał urażony Jace
-Bo nigdy nie pytałeś? Czy mam rację?-powiedziała Clary, a my pokiwaliśmy głowami
-Jakoś nie pamiętam, żebym ciebie pytał o zdanie-syknął- Wiecie co? Nie obchodzi mnie wasza nudna historia. Ale chcę żebyście, dla mnie wymyślili jakieś lepsze przezwisko i przyjęli do swojej ,,GRUPY’’. Oczywiście tylko jak będziecie moimi sługami, a ja będę dla was jakimś przystojnym i…bóstwem…
-Niczego głupszego nie mogłeś już wymyślić?- Izz ledwo się trzymała na nogach przez wybuch śmiechu.
-Niby czemu?-zapytał
-Bo my…- pokazała na mnie, siebie i Iz- jesteśmy kimś itd., a ty…hihi, ty to ty. Bóstwo- ubóstwo, tak można cię określać. No co mam powiedzieć. Raz ze jesteś za głupi, dwa za brzydki, trzy jestem z tobą złączona, a po za tym było by wstyd mieć takiego Nefilim, który przeleciał połowę Nocnych Łowczyń i kilku Podziemnych. Nie obraź się ale to… raczej nie wypali…. – i wszyscy nawet Jace wybuchliśmy głośnych śmiechem. I to jest moja Lar. Teraz już wiem, że musze ich trzymać od siebie z daleka, ale jak jeśli są złączeni?...
Jednak do wuja jadę jutro, więc rozdzialik jest też dzisiaj. Taki krótki, ale jest:D Ps. Wiem, że jest krótki i taki nijaki... życzę wam miłych, radosnych i wesołych świąt. Wszystkiego mokrego na lany poniedziałek i no cóż chyba zakoncze bloga bo jakos tak .... haha Prima Aprilis( dzisiaj jest jakby ktoś zapomniał)hahah:p
wtorek, 31 marca 2015
OCZAMI CLARY
Powoli, bardzo powili powracałam do rzeczywistości. Nie pamiętam za bardzo co się wydarzyło. Jestem w jakimś łóżku i ktoś trzyma mnie za rękę. Jest mi za ciepło. Próbuje wyrwać dłoń. Nie mogę. Jak bym była przyklejona…musze otworzyć powieki…dowiedzieć się co się stało i co to ma znaczyć.
-Halo, jest tu ktoś?-pytam
-Tak, ja jestem.
-Nie, nie, nie tylko nie ty!
-Cóż, jeszcze nikt tak na mnie nie reagował. Mam się czuć urażony? Tak na marginesie jestem Jace, a ty Clary prawda?
-No wiesz, raczej nie piernik. Każdy wie, ze jestem Clary Morgenstern. A to oznacza, że masz się ode mnie ODCZEPIĆ.
-A na nazwisko mam Herondale. Mówi ci to coś?- ten idiota nie daje za wygraną
-Możesz mieć nawet na nazwisko Burak z ziemniakami. Nie obchodzi mnie to- jeszcze trochę i za siebie nie odpowiadam. Co on tu robi?- Powiedz mi, co tutaj robisz?
-Hmn. Jak to wytłumaczyć, żebyś nie uciekła?-Czuję sarkazm- Choć to będzie dość trudne, zważywszy na to, że jesteśmy na siebie wskazani, dopóki nie znajdą czaru aby nas od siebie uwolnić. A właściwie naszych rąk. Ps. Tylko nie zaczynaj wrzeszczeć. Jesteśmy ze sobą złączeni, ale tylko ręce. Tak na marginesie masz strasznie miękkie dłonie…
-Jak to złączeni?! Co ty wygadujesz?! I w tej chwili puść moją dłoń, bo nie wiem co ci zrobię…-chciałam wyrwać dłoń. Rzeczywiście nie da się- Nie da się, nie da się, nie da się!!!! Aaaaa! Puść mnie, puść mnie… za jakie grzechy? Alec, Isabell!-wydarłam się ile sił w płucach. Nie chce tak żyć, z nim za rękę
-Na Anioła co się z tobą dzieje? Czy nikt nigdy nie trzymał cię za dłoń? Masz jakieś złe wspomnienia? Czy jesteś po prostu stuknięta? A może wszystko naraz?
-Powiedz jeszcze raz, że jestem stuknięta a nie dożyjesz następnej godziny-wysyczałam
-Haha, już się boje takiej małej, stukniętej, rudej wiewiórki…
Wyciągnęłam z spod poduszki sztylet i przyłożyłam idiotowi do tchawicy.
-Jak już zdążyłam wcześniej uprzedzić, teraz mam zamiar cię unieszkodliwić i ten twój cięty języczek.
- Młoda damo, jest wiele rzeczy, które chce żebyś mi zrobiła. Ale to co wymieniłaś, akurat nie znajdują się na liście. Więc co powiesz…na małe buzi, buzi?- i zrobił dziubek. Och, ale bym mu chciała skwasić tą twarzyczkę.
-Młody Herondale, jest wiele rzeczy, które chcę ci zrobić. Ale to co powiedziałeś, akurat nie znajduje się na liście. Więc co powiesz…na…
-Wydaje mi się czy mi właśnie odmówiłaś? Żadna tego jeszcze nie zrobiła- w jego oczach było widać podniecenie, żądze aby mnie posiąść i nie dowierzanie.
-Acham, miło cię zaskoczyć- Powiedziałam lekko drwiąco
Kiedy znowu na mnie spojrzał zatkało mnie. Szybko usiadł i się na mnie położył. Teraz zauważyłam ze ma prawą dłoń w gipsie.
-Czemu się na mnie położyłeś i co ci się stało?- spytałam zmartwiona. Ja zmartwiona, och, czemu mnie to interesuje? Okej to, że się zapytałam czemu na mnie leży było głupie. Ale ciekawi mnie jego ręka.
-Po pierwsze, leże na tobie bo mam zamiar cię pocałować- nieco się nachylił. Czy ja nie powinnam go odepchnąć?- a po drugie, ręka złamana od upadku. Twój brat był tak łaskawy, że ciebie złapał kiedy spadaliśmy, ale mnie dał upaść i w ten sposób złamałem rękę. Zresztą i tak dość mocno się odbiłem od tej podłogi- jeszcze bardziej się nachylił dzieliły nas tylko milimetry czułam jego oddech na swojej twarzy. Już miał mnie pocałować, kiedy ktoś wszedł do pokoju. Jace stracił równowagę i upadł na mnie. Tym samym uderzył czołem o moje.
-Kurde aleś ty nie ogarnięty i zejdź ze mnie w tej chwili!-odepchnęłam go mocno. Kiedy już ze mnie zszedł zobaczyłam Aleca. Był zły i wyglądał na zranionego. Nie, tylko nie to…
-Herondale jesteś dupkiem do potęgi- powiedział Al. I podszedł do niego, po czym przyłożył mu pięścią w twarz.
-Ał- powiedziałam- Czemu mnie to zabolało?
Heja:) Wiem, że pisze krótkie opowiadanka:) no cóż... nwm czy w tym tygodniu dam jeszcze nowy rozdział bo od jutra do poniedziałku nie ma mnie w domu jadę do wujka. Nwm tez czy będzie tam Internet jeżeli tak to co wkleję, jeśli nie będziecie musieli poczekać tydzień;( mam nadzieje ze wam się podobał rozdział i piszcie co myślicie:) do usłyszenia....
Powoli, bardzo powili powracałam do rzeczywistości. Nie pamiętam za bardzo co się wydarzyło. Jestem w jakimś łóżku i ktoś trzyma mnie za rękę. Jest mi za ciepło. Próbuje wyrwać dłoń. Nie mogę. Jak bym była przyklejona…musze otworzyć powieki…dowiedzieć się co się stało i co to ma znaczyć.
-Halo, jest tu ktoś?-pytam
-Tak, ja jestem.
-Nie, nie, nie tylko nie ty!
-Cóż, jeszcze nikt tak na mnie nie reagował. Mam się czuć urażony? Tak na marginesie jestem Jace, a ty Clary prawda?
-No wiesz, raczej nie piernik. Każdy wie, ze jestem Clary Morgenstern. A to oznacza, że masz się ode mnie ODCZEPIĆ.
-A na nazwisko mam Herondale. Mówi ci to coś?- ten idiota nie daje za wygraną
-Możesz mieć nawet na nazwisko Burak z ziemniakami. Nie obchodzi mnie to- jeszcze trochę i za siebie nie odpowiadam. Co on tu robi?- Powiedz mi, co tutaj robisz?
-Hmn. Jak to wytłumaczyć, żebyś nie uciekła?-Czuję sarkazm- Choć to będzie dość trudne, zważywszy na to, że jesteśmy na siebie wskazani, dopóki nie znajdą czaru aby nas od siebie uwolnić. A właściwie naszych rąk. Ps. Tylko nie zaczynaj wrzeszczeć. Jesteśmy ze sobą złączeni, ale tylko ręce. Tak na marginesie masz strasznie miękkie dłonie…
-Jak to złączeni?! Co ty wygadujesz?! I w tej chwili puść moją dłoń, bo nie wiem co ci zrobię…-chciałam wyrwać dłoń. Rzeczywiście nie da się- Nie da się, nie da się, nie da się!!!! Aaaaa! Puść mnie, puść mnie… za jakie grzechy? Alec, Isabell!-wydarłam się ile sił w płucach. Nie chce tak żyć, z nim za rękę
-Na Anioła co się z tobą dzieje? Czy nikt nigdy nie trzymał cię za dłoń? Masz jakieś złe wspomnienia? Czy jesteś po prostu stuknięta? A może wszystko naraz?
-Powiedz jeszcze raz, że jestem stuknięta a nie dożyjesz następnej godziny-wysyczałam
-Haha, już się boje takiej małej, stukniętej, rudej wiewiórki…
Wyciągnęłam z spod poduszki sztylet i przyłożyłam idiotowi do tchawicy.
-Jak już zdążyłam wcześniej uprzedzić, teraz mam zamiar cię unieszkodliwić i ten twój cięty języczek.
- Młoda damo, jest wiele rzeczy, które chce żebyś mi zrobiła. Ale to co wymieniłaś, akurat nie znajdują się na liście. Więc co powiesz…na małe buzi, buzi?- i zrobił dziubek. Och, ale bym mu chciała skwasić tą twarzyczkę.
-Młody Herondale, jest wiele rzeczy, które chcę ci zrobić. Ale to co powiedziałeś, akurat nie znajduje się na liście. Więc co powiesz…na…
-Wydaje mi się czy mi właśnie odmówiłaś? Żadna tego jeszcze nie zrobiła- w jego oczach było widać podniecenie, żądze aby mnie posiąść i nie dowierzanie.
-Acham, miło cię zaskoczyć- Powiedziałam lekko drwiąco
Kiedy znowu na mnie spojrzał zatkało mnie. Szybko usiadł i się na mnie położył. Teraz zauważyłam ze ma prawą dłoń w gipsie.
-Czemu się na mnie położyłeś i co ci się stało?- spytałam zmartwiona. Ja zmartwiona, och, czemu mnie to interesuje? Okej to, że się zapytałam czemu na mnie leży było głupie. Ale ciekawi mnie jego ręka.
-Po pierwsze, leże na tobie bo mam zamiar cię pocałować- nieco się nachylił. Czy ja nie powinnam go odepchnąć?- a po drugie, ręka złamana od upadku. Twój brat był tak łaskawy, że ciebie złapał kiedy spadaliśmy, ale mnie dał upaść i w ten sposób złamałem rękę. Zresztą i tak dość mocno się odbiłem od tej podłogi- jeszcze bardziej się nachylił dzieliły nas tylko milimetry czułam jego oddech na swojej twarzy. Już miał mnie pocałować, kiedy ktoś wszedł do pokoju. Jace stracił równowagę i upadł na mnie. Tym samym uderzył czołem o moje.
-Kurde aleś ty nie ogarnięty i zejdź ze mnie w tej chwili!-odepchnęłam go mocno. Kiedy już ze mnie zszedł zobaczyłam Aleca. Był zły i wyglądał na zranionego. Nie, tylko nie to…
-Herondale jesteś dupkiem do potęgi- powiedział Al. I podszedł do niego, po czym przyłożył mu pięścią w twarz.
-Ał- powiedziałam- Czemu mnie to zabolało?
Heja:) Wiem, że pisze krótkie opowiadanka:) no cóż... nwm czy w tym tygodniu dam jeszcze nowy rozdział bo od jutra do poniedziałku nie ma mnie w domu jadę do wujka. Nwm tez czy będzie tam Internet jeżeli tak to co wkleję, jeśli nie będziecie musieli poczekać tydzień;( mam nadzieje ze wam się podobał rozdział i piszcie co myślicie:) do usłyszenia....
niedziela, 29 marca 2015
OCZAMI CLARY
Już miałam wtargnąć na obcy teren, kiedy jakaś ręka mnie powtrzymała. Czułam mocny uścisk na ramieniu.
- Clary? Czy to ty?- Słysząc znajomy i dobrze mi znany głoś, powoli i z wielką nadzieją spojrzałam na niego. Tak. To na pewno on…
-Alec?
-Nie wieżę, to naprawdę ty!- powiedział
- Och, Al. Tak tęskniłam!- i mocno się do niego przytuliłam, a on bez żadnego oporu mnie przygarnął i jeszcze mocniej objął. Cała złość na brata minęła i zauroczenie złoto włosym chłopakiem. Lekko się uśmiechnęłam na znajmy zapach drzewa sandałowego.
- Będziemy…- powiedział Alec, a ja mu przerwałam przypominając co chce powiedzieć.
-Razem…
-Na…- i nagle dołączyła się do nas Izabell. Ją też mocno przygarnął.
-Zawsze…- dokończyliśmy razem.
Ze szczęścia razem z Izz zaczęłyśmy szlochać Alecowi w czarny strój bojowy, nie przejmując się widowiskiem jakie robimy i tym jak głupio to wyglądało.
OCZAMI TIMA
-Nie no proszę was. Co to ma znaczyć? Czemu oni się znają?- zapytałem chyba sam siebie bo długo nie dostałem żadnej odpowiedzi. Na dodatek Sebastian i ten chłoptaś przestali ze sobą walczyć i też oglądali tę dziwną scenę, jaka się rozgrywała na oczach wszystkich. A już myślałem, że załatwi tego nowego, i że będę miał o jednego rywala mniej. Ugh…- Wydaje mi się czy Clary płacze?
-Może dlatego, ze to spotkanie po latach rozłąki- powiedziała Delewa(moja matka).
- Skąd to możesz wiedzieć? Tak w ogóle, nie podoba mi się to przedstawienie.
-Tim! Zamknij się choć raz i zobacz co się dzieje!
Popatrzyłem i to co zobaczyłem w prawiło mnie w nie mały szok. Gdyby nie to, że się opierałem o reguły z książkami, na pewno bym upadł tym podmuchem i olśniewającym blaskiem, który …
-A to? Co…to…ma…znaczyć?!- wywrzeszczałem kiedy już trochę to coś osłabło.
-Nie mam pojęcia!- powiedzieli wszyscy chórem. Większość właśnie próbowała wstać po upadku. Mojego ojca wydmuchało, aż na sam koniec pomieszczenia przy drzwiach. A widok, który ujrzałem mnie przeraził…
OCZAMI ISABELL
-Clary, coś tak dziwnie promieniujesz – powiedziałam z lękiem na nią spoglądając i powoli się od niej oddalając.
-Clary? Ej co się dzieje?- zapytał Alec
- Nie wiem, ale lepiej uciekajcie!-powiedziała i w tym momencie zdarzyło się wiele akcji jednocześnie…
Kiedy Clary zaczęła wrzeszczeć mój brat jej dotknął i mocno syknął z bólem, który go przeszył. Pociągnęłam go szybko upadając niedaleko naszej Clary na podłogę i oglądając wszystko z dołu. Ten spektakl był przerażający. Popatrzyłam za siebie i zobaczyłam jak Seba i Jace biegną do niej, aby temu zaradzić. Jace był szybszy. Nawet od Sebastiana. Dopadła go adrenalina. Aż ciężko za nim nadążyć spojrzeniem. Zeskoczył z biurka i przeskakując kanapę, jednym zwinnym ruchem złapał Rudą unoszącą się w powietrzu, próbując ją ściągnąć. Czemu się nie sparzył? I w tej samej chwili wybuchli. Matko wybuchli jak petardy, które znalazły się w złym miejscu o złej porze. Podpalone przez nieznanego autora, przeszywając hukiem i bolesnym paraliżem całe moje ciało. Nie mogłam się ruszać. Nawet nie wiem czy przypadkiem już nie oślepłam, bo to jak patrzenie w słońce podczas zaćmienia. Bez żadnego zabezpieczenia…
OCZAMI CLARY
Wybuchłam, umarłam? Co się ze mną dzieje? Matko, proszę niech to przestanie…-Aaaaa! Pomocy!- Wydarłam się resztkami sił. Czułam jak coś mnie pochłania, czułam ból na całej powierzchni mojego ciała i to, że gdzieś, coś mocno mnie objęło. Jednocześnie czułam spokój i bezpieczeństwo. Co to ma znaczyć?- Proszę puść mnie!- powiedziałam do kogoś, to mnie trzymał.
-Nie mogę!- (powiedział Jace)
-Czemu?!
-Jakby to powiedzieć?! Chyba się do ciebie przykleiłem i całkiem mi tu dobrze!
-Jesteś pieprznięty!- od krzyczałam, co ten idiota sobie myślał- Aaa!- Znowu poczułam ten ból. Czułam, że coś przeszywa moje ciało jak strzała, piętrzenie na nadgarstku i wydaje mi się, że chłopak też… kiedy już całkiem opadłam z sił i powoli spadałam, ostatnie co przykuło moją uwagę to chrzęk łamanej kości. Chyba nie mojej…i odpłynęłam, w świetle ciemności…
Już miałam wtargnąć na obcy teren, kiedy jakaś ręka mnie powtrzymała. Czułam mocny uścisk na ramieniu.
- Clary? Czy to ty?- Słysząc znajomy i dobrze mi znany głoś, powoli i z wielką nadzieją spojrzałam na niego. Tak. To na pewno on…
-Alec?
-Nie wieżę, to naprawdę ty!- powiedział
- Och, Al. Tak tęskniłam!- i mocno się do niego przytuliłam, a on bez żadnego oporu mnie przygarnął i jeszcze mocniej objął. Cała złość na brata minęła i zauroczenie złoto włosym chłopakiem. Lekko się uśmiechnęłam na znajmy zapach drzewa sandałowego.
- Będziemy…- powiedział Alec, a ja mu przerwałam przypominając co chce powiedzieć.
-Razem…
-Na…- i nagle dołączyła się do nas Izabell. Ją też mocno przygarnął.
-Zawsze…- dokończyliśmy razem.
Ze szczęścia razem z Izz zaczęłyśmy szlochać Alecowi w czarny strój bojowy, nie przejmując się widowiskiem jakie robimy i tym jak głupio to wyglądało.
OCZAMI TIMA
-Nie no proszę was. Co to ma znaczyć? Czemu oni się znają?- zapytałem chyba sam siebie bo długo nie dostałem żadnej odpowiedzi. Na dodatek Sebastian i ten chłoptaś przestali ze sobą walczyć i też oglądali tę dziwną scenę, jaka się rozgrywała na oczach wszystkich. A już myślałem, że załatwi tego nowego, i że będę miał o jednego rywala mniej. Ugh…- Wydaje mi się czy Clary płacze?
-Może dlatego, ze to spotkanie po latach rozłąki- powiedziała Delewa(moja matka).
- Skąd to możesz wiedzieć? Tak w ogóle, nie podoba mi się to przedstawienie.
-Tim! Zamknij się choć raz i zobacz co się dzieje!
Popatrzyłem i to co zobaczyłem w prawiło mnie w nie mały szok. Gdyby nie to, że się opierałem o reguły z książkami, na pewno bym upadł tym podmuchem i olśniewającym blaskiem, który …
-A to? Co…to…ma…znaczyć?!- wywrzeszczałem kiedy już trochę to coś osłabło.
-Nie mam pojęcia!- powiedzieli wszyscy chórem. Większość właśnie próbowała wstać po upadku. Mojego ojca wydmuchało, aż na sam koniec pomieszczenia przy drzwiach. A widok, który ujrzałem mnie przeraził…
OCZAMI ISABELL
-Clary, coś tak dziwnie promieniujesz – powiedziałam z lękiem na nią spoglądając i powoli się od niej oddalając.
-Clary? Ej co się dzieje?- zapytał Alec
- Nie wiem, ale lepiej uciekajcie!-powiedziała i w tym momencie zdarzyło się wiele akcji jednocześnie…
Kiedy Clary zaczęła wrzeszczeć mój brat jej dotknął i mocno syknął z bólem, który go przeszył. Pociągnęłam go szybko upadając niedaleko naszej Clary na podłogę i oglądając wszystko z dołu. Ten spektakl był przerażający. Popatrzyłam za siebie i zobaczyłam jak Seba i Jace biegną do niej, aby temu zaradzić. Jace był szybszy. Nawet od Sebastiana. Dopadła go adrenalina. Aż ciężko za nim nadążyć spojrzeniem. Zeskoczył z biurka i przeskakując kanapę, jednym zwinnym ruchem złapał Rudą unoszącą się w powietrzu, próbując ją ściągnąć. Czemu się nie sparzył? I w tej samej chwili wybuchli. Matko wybuchli jak petardy, które znalazły się w złym miejscu o złej porze. Podpalone przez nieznanego autora, przeszywając hukiem i bolesnym paraliżem całe moje ciało. Nie mogłam się ruszać. Nawet nie wiem czy przypadkiem już nie oślepłam, bo to jak patrzenie w słońce podczas zaćmienia. Bez żadnego zabezpieczenia…
OCZAMI CLARY
Wybuchłam, umarłam? Co się ze mną dzieje? Matko, proszę niech to przestanie…-Aaaaa! Pomocy!- Wydarłam się resztkami sił. Czułam jak coś mnie pochłania, czułam ból na całej powierzchni mojego ciała i to, że gdzieś, coś mocno mnie objęło. Jednocześnie czułam spokój i bezpieczeństwo. Co to ma znaczyć?- Proszę puść mnie!- powiedziałam do kogoś, to mnie trzymał.
-Nie mogę!- (powiedział Jace)
-Czemu?!
-Jakby to powiedzieć?! Chyba się do ciebie przykleiłem i całkiem mi tu dobrze!
-Jesteś pieprznięty!- od krzyczałam, co ten idiota sobie myślał- Aaa!- Znowu poczułam ten ból. Czułam, że coś przeszywa moje ciało jak strzała, piętrzenie na nadgarstku i wydaje mi się, że chłopak też… kiedy już całkiem opadłam z sił i powoli spadałam, ostatnie co przykuło moją uwagę to chrzęk łamanej kości. Chyba nie mojej…i odpłynęłam, w świetle ciemności…
Wyglądzik naszych bohaterów:)
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY NASZYCH TUTEJSZYCH
BOHATERÓWCLARY- 162 WZROSTU, 16 LAT, ZIELONE OCZY, WŁOSY DO SZYJI-KRĘCONE RUDE LOKI Z CZARNĄ PASEMKA Z BOKU. KOCHA CZERŃ I CZERWIEŃ. (SIOSTRA SEBY)…
Seba- 187 WZROSTU, 19 LAT, NIEBIESKIE OCZY, WŁOSY KRÓTKIE, BIAŁE. ULUBIONY KOLOR CZARNY I GRANATOWY. (BRAT CLARY)…
JACE- 184 WZROSTU, 18 LAT, ZŁOTE OCZY, WŁOSY BLOND. ULUBIONY KOLOR CZARNY…
KAJA- 170 WZROSTU, 15 LAT, BRĄZOWE OCZY, WŁOSY BLOND LOKI DO PASA. ULUBIONY KOLOR RÓŻOWY I FIOLETOWY. (KUZYNKA KRYSTIANA)…
TIM- 191 WZROSTU, 17 LAT, BRĄZOWE OCZY, WŁOSY DO SZYJI- NOSI KUCYKA-CZARNE. NIE MA ULUBIONEGO KOLORU. (BRAT ADRI, ZAKOCHANY W CLARY)…
KRYSTIAN- 180,5 WZROSTU, 16 LAT, BRĄZOWE OCZY, WŁOSY BLOND KRĘCONE. ULUBIONY KOLOR BEŻOWY. NOSI OKULARY. (KUZYN KAJI)…
KONSTANTY- 178 WZROSTU, 16 LAT, PIWNE OCZY, JASNO BRĄZOWE WŁOSY. ULUBIONY KOLOR ZIELONY.( ZAKOCHANY W KAJI)…
MICHAŁ- 187 WZROSTU, 17 LAT, CIEMNO BRĄZOWE OCZY, CIEMNY BLONDYN. KOCHA WSZYSTKIE KOLORY. ( JEST B- SEKSUALNY, CZYLI ,,LUBI’’ I CHŁOPAKÓW I DZIEWCZYNY)…
ADRIA-167 WZROSTU, 16 LAT, NIEBIESKIE OCZY, KASZTANOWY BRĄZ WŁOSÓ OBCIĘTA NA CHŁOPAKA. NIE MA ULUBIONEGO KOLORU.(SIOSTRA TIMA)…
PAN JEMS- 192 WZROSTU, 41 LAT, BRĄZOWE OCZY, CZARNE, TROCĘ POSIWIAŁE WŁOSY, LUBI SZKODZKIE SPÓDNICE?TAK WYGODNIEJ? (OD 6 LAT JEST NA WÓZKU INWALIDZKIM, OJCIEC ADRI I TIMA, MĄŻ DELEWY, SZEF INSTYTUTU)…
PANI DELEWA- 178 WZROSTU, 39 LAT, NIEBIESKIE OCZY, CZERWONE, FARBOWANE WŁOSY. ULUBIONY KOLOR CZERWONY. (MATKA ADRI I TIMA, ŻONA JEMSA)…
ALEC, ISABELL ITD. WYGLĄDAJĄ I SA PRAWIE TACY SAMI
Hejka jak tam u was? próbuje pisać mam nadzieję, że nie jest aż tak żle. staram się z tymi odstępami w tekście ale jakoś mi nie wychodzi. bądźcie cierpliwi i tak na serio piszcie wszystko o czym myślicie i co powinnam zmienić lub dodać:)))) czekam na wasze pomysły, uwagi i zachwyty:D
BOHATERÓWCLARY- 162 WZROSTU, 16 LAT, ZIELONE OCZY, WŁOSY DO SZYJI-KRĘCONE RUDE LOKI Z CZARNĄ PASEMKA Z BOKU. KOCHA CZERŃ I CZERWIEŃ. (SIOSTRA SEBY)…
Seba- 187 WZROSTU, 19 LAT, NIEBIESKIE OCZY, WŁOSY KRÓTKIE, BIAŁE. ULUBIONY KOLOR CZARNY I GRANATOWY. (BRAT CLARY)…
JACE- 184 WZROSTU, 18 LAT, ZŁOTE OCZY, WŁOSY BLOND. ULUBIONY KOLOR CZARNY…
KAJA- 170 WZROSTU, 15 LAT, BRĄZOWE OCZY, WŁOSY BLOND LOKI DO PASA. ULUBIONY KOLOR RÓŻOWY I FIOLETOWY. (KUZYNKA KRYSTIANA)…
TIM- 191 WZROSTU, 17 LAT, BRĄZOWE OCZY, WŁOSY DO SZYJI- NOSI KUCYKA-CZARNE. NIE MA ULUBIONEGO KOLORU. (BRAT ADRI, ZAKOCHANY W CLARY)…
KRYSTIAN- 180,5 WZROSTU, 16 LAT, BRĄZOWE OCZY, WŁOSY BLOND KRĘCONE. ULUBIONY KOLOR BEŻOWY. NOSI OKULARY. (KUZYN KAJI)…
KONSTANTY- 178 WZROSTU, 16 LAT, PIWNE OCZY, JASNO BRĄZOWE WŁOSY. ULUBIONY KOLOR ZIELONY.( ZAKOCHANY W KAJI)…
MICHAŁ- 187 WZROSTU, 17 LAT, CIEMNO BRĄZOWE OCZY, CIEMNY BLONDYN. KOCHA WSZYSTKIE KOLORY. ( JEST B- SEKSUALNY, CZYLI ,,LUBI’’ I CHŁOPAKÓW I DZIEWCZYNY)…
ADRIA-167 WZROSTU, 16 LAT, NIEBIESKIE OCZY, KASZTANOWY BRĄZ WŁOSÓ OBCIĘTA NA CHŁOPAKA. NIE MA ULUBIONEGO KOLORU.(SIOSTRA TIMA)…
PAN JEMS- 192 WZROSTU, 41 LAT, BRĄZOWE OCZY, CZARNE, TROCĘ POSIWIAŁE WŁOSY, LUBI SZKODZKIE SPÓDNICE?TAK WYGODNIEJ? (OD 6 LAT JEST NA WÓZKU INWALIDZKIM, OJCIEC ADRI I TIMA, MĄŻ DELEWY, SZEF INSTYTUTU)…
PANI DELEWA- 178 WZROSTU, 39 LAT, NIEBIESKIE OCZY, CZERWONE, FARBOWANE WŁOSY. ULUBIONY KOLOR CZERWONY. (MATKA ADRI I TIMA, ŻONA JEMSA)…
ALEC, ISABELL ITD. WYGLĄDAJĄ I SA PRAWIE TACY SAMI
Hejka jak tam u was? próbuje pisać mam nadzieję, że nie jest aż tak żle. staram się z tymi odstępami w tekście ale jakoś mi nie wychodzi. bądźcie cierpliwi i tak na serio piszcie wszystko o czym myślicie i co powinnam zmienić lub dodać:)))) czekam na wasze pomysły, uwagi i zachwyty:D
Subskrybuj:
Posty (Atom)